Urodziny, większość z was wie jaki mam do nich stosunek. Jeśli jednak nie odsyłam do poprzedniego posta o nich. Przejdźmy już do tej niespodziewanej historii.
Przyjaciółki pytały mnie o spotkanie, imprezę czy cokolwiek, ja oczywiście odpisałam, że pracuje chociaż wzięłam wolne. Tak, tak jestem dziwna. Przechodzimy do dnia urodzin, wstałam o 10 a skoro miałam zostać w domu to siedziałam nie ogarnięta do 12, wtedy ktoś zapukał do drzwi. Poszłam do pokoju bo myślałam, że to może sąsiadka czy coś, a byłam totalnie w kropce. Było coś za cicho więc wyjrzałam i tego się zupełnie nie spodziewałam. Na korytarzu stały 4 moje przyjaciółki razem z babeczkami w których były świeczki, oraz trzymały torebki z prezentami. Tak jak się domyślacie płakałam. Posiedziałyśmy trochę u mnie, zjadłyśmy pizzę, pomalowałyśmy się paletą cieni, którą dostałam i wyszłyśmy na miasto. Cudownie spędzony dzień, nie wiem co mogę więcej napisać. Naprawdę świetna niespodzianka, za którą bardzo bardzo dziękuję i bardzo je kocham.
A teraz piszę tego posta, słucham cudownej piosenki Little Mix - Clued Up i wpatruję się w niebo szukając spadających gwiazd. Jakby ktoś nie wiedział co roku z nocy 12 na 13 sierpnia można je zobaczyć, więc spojrzyjcie w niebo, bądźcie cierpliwi, a gdy już ją zobaczycie pomyślcie życzenie, może kiedyś się spełni. Dobranoc :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz