niedziela, 11 marca 2018

You never walk alone

      Jeszcze niedawno gdyby ktoś powiedział mi, że stwierdzę iż posiadając przy sobie grupę kochających ludzi, którzy dają mi wsparcie nigdy się nie poddam, wyśmiałabym go. Bo przecież najpierw trzeba byłoby znaleźć takich ludzi, prawda? W wielu sytuacjach nie jesteśmy w stanie poradzić sobie sami. Problem w tym, że w tej sytuacji istnieją dwa typy ludzi: pierwszy, który po prostu nie posiada takich osób oraz drugi, który stara się poradzić sobie sam ze wszystkim i nie zauważa, że ktoś stara się mu pomóc lub po prostu odrzuca każdą pomoc skierowaną w jego stronę. Bo przecież kogo obchodzą jakieś drobnostki? Właśnie obchodzą ludzi, którym na tobie zależy. Ja byłam tym drugim typem, nie potrafiłam się otworzyć przed nikim, bo przecież skoro zrobiłam to kiedyś i ktoś wszystkim powiedział moje największe tajemnice, to na pewno to się powtórzy. Owszem miałam pecha i trafiałam bardzo często na takie osoby, dlatego jeśli mówię, że jesteś moim przyjacielem, to naprawdę możesz poczuć się wyróżniony. Wracając do tematu było tak i nadal było by gdybym nie zaczęła słuchać k-popu, co w sumie jest zabawne. Nigdy się nie spodziewałam, że coś tak w pewnym sensie innego, może tak wiele zmienić, ale tu nie chodzi o muzykę, tylko o ludzi, których poznałam i wciąż poznaje, nie tylko idoli, ale przede wszystkim ludzi z fandomów, czyli jedne z najcudowniejszych osób na świecie, które starają się jak mogą wspierać każdego i pomagać (przynajmniej większość, bo jak każdy wie zawsze znajdą się jakieś „dzbany”). Idealnie pasuje tutaj jeden z moich ulubionych cytatów cudownego Min Yoongiego, czyli Sugi z BTS: 

„Myślałem, że jestem sam, ale dotarło do mnie, że jest nas siedmiu. Nigdy więcej boso, ale nosząc buty zwane Bangtan.”

     Właśnie, myślimy, że jesteśmy sami, że sami damy sobie ze wszystkim radę, ale to nie prawda. Powinniśmy zacząć doceniać rzeczy i ludzi, którzy są dookoła nas. Właściwie wystarczy czekać na odpowiednie osoby, to tak jak z miłością, nigdy nie możemy szukać jej na siłę, to najgorsze co możemy zrobić. Przede wszystkim zapamiętajcie: 

,,Together we won’t die.


    Takim akcentem chciałbym zakończyć dzisiejszy post. Miłego dnia.  




















sobota, 27 stycznia 2018

NOWY ROK PEŁEN ZMIAN

    Także witam was w 2018 roku, tak nie potrafię pisać regularnych postów, jestem w tym beznadziejna, ale jednak zawsze po jakimś czasie tu wracam. Porozmawiajmy więc o minionym roku.
   Trudno mi określić czy 2017 był dobry, zdecydowanie za dużo się wydarzyło. Mimo wszystko nie było najgorzej. Postanowień oczywiście wielu nie spełniłam, jak zawsze przechodzą one na kolejny rok, jednak postanowiłam nie skupiać się na jakiś głupotach i błahostkach, ale poważnie przemyśleć co chciałabym zmienić lub osiągnąć w tym roku. Szczególnie chciałabym popracować nad sobą. Swoim charakterem, wyglądem i akceptacją siebie. Równie ważne jest dla mnie dbanie o innych ludzi i pomoc, a także pasja oraz marzenia i nauka. Jestem z siebie dumna, ponieważ z dnia na dzień czuję coraz większa zmianę, na dobre oczywiście. Nawet moje przyjaciółki to zaczynają widzieć, twierdzą, że staję się zupełnie innym człowiekiem. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ nienawidzę tego jaka byłam, a czasami jeszcze nadal taka jestem. Nawet jeśli nie chciałam taka być, tak bardzo i często udawałam kogoś innego, może kiedyś opiszę to dokładnie. Tak jak opublikuję w następnym tygodniu post związany z moim wyjazdem do USA.
    Co do wyjazdów koleje moje marzenie się spełnia, tym razem jest to wycieczka szkolna do Lloret de Mar oraz Paryża. Mam doskonały pomysł na uwiecznienie jej i mam nadzieję, że mi się uda, więc trzymajcie kciuki. Również kolejną rzeczą są moje urodziny, które już planuję mimo, że są one dopiero za pół roku, jedna z moich przyjaciółek podrzuciła mi ten pomysł, a reszta z wielką radością zaproponowała pomoc w organizacji. Także wydaję mi się, że kończę z użalaniem się i nie obchodzeniem urodzin.
   Uważam, że w tym roku bardzo ważna jest nauka. Niedługo piszę egzaminy, a mogę powiedzieć, że mam sporo do nadrobienia, ponieważ przez te dwa lata nie skupiałam się na nauce tak jak powinnam. Na pierwszym miejscu były treningi i tak nie powinno być, niestety zauważyłam to bardzo późno, dlatego pora to zmienić. Nie znaczy to jednak, że porzucam siatkówkę, nadal ją kocham i nie potrafię zrezygnować, jednak czas żeby spadła w tej chwili na drugie miejsce.
  Właściwie nie chcę się zbyt rozpisywać, ponieważ jest jeszcze wiele prywatnych spraw, o których nie chcę mówić, mam nadzieję, że rozumiecie.

Życzę wam powodzenia w spełnianiu marzeń, celów i postanowień w nowym roku. Bądźcie sobą, czyńcie dobro, pomagajcie innym i kochajcie swoich bliskich. To tyle z mojej strony, do następnego postu!