sobota, 31 grudnia 2016

Podsumowanie 2016 roku

      Dziś żegnamy rok 2016. Wow nie wierzę jak to wszystko tak szybko minęło. Naprawdę trudno mi opisać ten rok, brakuje mi słów. Był pełen niespodzianek, bardzo dużo się zmieniło, w sumie jak zawsze, ale w tym roku to było coś zupełnie innego... Podjęłam wiele spontanicznych decyzji, które wyszły mi na dobre. Dużo miejsc zwiedziłam, w porównaniu do poprzednich lat. Straciłam trochę bardzo bliskich mi osób, ale przynajmniej wiem, na kim mogę polegać cały czas bez względu na wszytko. Byłam na dwóch koncertach pod samą sceną. To było coś niezwykłego, pojechałam z przyjaciółką do Wrocławia i nie zdążyłyśmy na ostatni autobus powrotny. Przeżyłam wiele przygód, jestem naprawdę pod wrażeniem, to było niezwykłe. Mimo wszystko czuję, że przyszły rok będzie jeszcze lepszy. Głównie patrząc na dwa naprawdę ważne dla mnie wyjazdy, które spełnią moje marzenie, jednak opowiem o tym dopiero w sierpniu. Przejdźmy teraz do mojej listy do zrobienia lub przeżycia w tym roku. Jestem naprawdę zdziwiona jak wiele z nich udało mi się zrobić, jednak nie napiszę tu wszystkich, ponieważ jest wiele punktów bardzo ważnych dla mnie, ale osobistych. Oczywiście przygotowałam również listę na kolejny rok. Przekreślone punkty to te które udało mi się zrobić. A oto lista z tego roku:

1.Zacząć biegać
2.Poprawić oceny
3.Nauczyć się podstaw hiszpańskiego
4.Spotkać się z idolem
5.Więcej pomagać
6.Przeżyć jakąś przygodę
7.Zrobić ognisko
8.Pójść do zoo
9.Zrobić z przyjaciółmi pizzę
10.Zjeść owoce morza
11.Spędzić super obóz
12.Poznać nowe osoby
13.Spędzić super Halloween
14.Pójść na rollercoaster
15.Spać pod gołym niebem
16.Zagrać w mini golf
17.Wypuścić lampiony
18.Pojechać na jakikolwiek koncert
19.Pojechać na koncert Justina
20.Odnowić stare kontakty


  W sumie to by było na tyle. Widzimy się w następnym roku. Życzę Wam żeby przyszły rok był naprawdę wyjątkowy, pełen niespodzianek i spełnionych marzeń. Do zobaczenia! 

piątek, 23 grudnia 2016

Nienawidzę świąt?

     To nie tak, że nie lubię świąt, w sumie to ja je kocham. Jednak w tym roku czuję, że to nie to samo co zawsze. Jutro wigilia, a ja? Siedzę w piżamie i sprzątam w pokoju, totalnie za ścianą ktoś robi remont przez co zaraz zwariuje, słucham muzyki, ale wcale nie świątecznej. Nie cieszy mnie już nic. Ubieranie choinki, pieczenie pierników czy ozdabianie pokoju. Mimo, że z tatą zawsze kłóciliśmy się w święta to i tak byłam szczęśliwa. Dużo się zmieniło... Byłam wtedy dzieckiem wierzącym w Świętego Mikołaja i dostającym dużo prezentów. Niestety wyrosłam z tego, czasami znów chciałabym być dzieckiem, które nie przejmuje się niczym, a jedynym problemem, który ma to to, że nie dostało lizaka. Teraz pierwszy raz w życiu sylwestra spędzę samotnie w pokoju siedząc w kącie z nadzieją, że przyszły rok będzie lepszy. Jednak wróćmy do tematu. Jak mam czuć, że są święta skoro nie ma śniegu, a za oknem świeci słońce? Przypuszczam, że u Was jest podobnie. Jak widziałam wiele postów na różnych grupach, nie tylko ja nie czuję tych świąt. Święta to podobno czas radości i spędzania cudownych chwil z rodziną i przyjaciółmi. Szkoda tylko, że z roku na rok jest ich coraz mniej. Może dlatego czuję się źle? W tym roku straciłam najważniejszą dla mnie przyjaciółkę. Straciłam kontakt z bardzo ważnym dla mnie przyjacielem, w sumie to trzema. Niby mam jeszcze wiele świetnych osób wokół siebie, ale ja nadal czuję się samotna. W sumie to nie tylko święta nie dają mi już szczęścia, ale wszystko. Czas za szybko mija dopiero były wakacje, było cudownie, znów jesteśmy w szkole, z którą powoli już nie daję rady, a nawet nie skończył się pierwszy semestr. Nie wiem jak przetrwam jutrzejszy dzień, nie mam ochoty nawet dostać jakiegokolwiek prezentu. W sumie to tyle chciałam Wam napisać, prawdopodobnie w tym roku pojawi się jeszcze jeden post dotyczący mojej listy rzeczy do zrobienia w 2016 r.  Będzie to podsumowanie co udało mi się zrobić, a co nie koniecznie.

     Mimo wszystko życzę Wam wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku, oby był lepszy niż poprzedni! 

wtorek, 13 grudnia 2016

Moje życie to jedna wielka rutyna?

Rutyna to normalna rzecz, codziennie rano wstajemy, szykujemy się i idziemy do szkoły. Nie ma w tym nic dziwnego, jednak wiele osób na całym świecie popada w rutynę codzienności. Wstaje, idzie do szkoły lub pracy, wraca, odrabia lekcje, uczy się, idzie spać i powtarza to każdego dnia. Nasze życie przez to staje się nudne w kółko dzieję się to samo przez co nie jesteśmy szczęśliwi. To również dotyczy mnie. Codziennie wstaje rano, idę na trening, do szkoły, znów trening, wracam do domu i uczę się do późna po czym idę spać. Uwierzcie cała moja klasa jest już tak bardzo tym zmęczona, że coraz częściej nie chcę im się chodzić na trening i do szkoły. Sprawdzian lub kartkówkę mam prawie każdego dnia, nie wyrabiam się już. Miałam postanowienie dodawać coś co 2 tygodnie na bloga, ale nie dałam rady. Naprawdę nie da się tak żyć! Zróbcie coś spontanicznie, wyjdźcie gdzieś! Poczujecie się sto razy lepiej. Przecież chyba każdy chciałby być szczęśliwy? Nie będziemy od tak szczęśliwi, musimy sami o to zadbać. Zróbcie coś ze sobą! W przyszłym 2017 roku mam zamiar dużo zmienić i pracować nad sobą. Chcę skończyć z tą rutyną i być wreszcie szczęśliwa. Mam nadzieję, że mi się to uda i życzę wam tego samego. Pamiętajcie nie bądźcie więziami codziennej rutyny. Uwolnijcie się! A więc... Powodzenia!

niedziela, 4 września 2016

Po prostu bałam się być "gorsza" od innych?

Każdy się kiedyś choć trochę bał, to normalne. To właśnie strach nas niszczy. Boimy się ludzi, utraty kogoś bliskiego, przegranej czy wielu innych rzeczy. Czasami agresją maskujemy strach, niedawno jeszcze sama tak robiłam, nie wiem czy czasami nadal tak nie postępuję. Zawsze chciałam przypodobać się innym aby mnie lubili. Chciałam być "popularna", jednak nie o taką popularność mi chodziło. Robiłam wszystko co te niby popularne osoby. Bałam się odrzucenia, więc udawałam kogoś kim nie jestem, wywyższałam się i śmiałam z innych. Zawsze myślałam, że nie ma nic złego w tym co robię. Byłam pewna, że osoby, którym tak bardzo chciałam się przypodobać nigdy mnie nie wykorzystają czy zostawią i ośmieszą. Myliłam się, w większości wszyscy zawsze mnie wykorzystywali a ja się dawałam. Zawsze po tym gdy mieli z kimś konflikt ja obrywałam. Każdy myślał, że to ja zawsze wszystkich wyzywałam. Teraz pół miasta mnie nienawidzi, chce mnie pobić i jestem wyzywana. Gdy miałam już kłopoty osoby, które mnie w nie wpakowały nagle znikały. Po zrozumieniu tego odwróciłam się od tych osób, no może nie zupełnie. Bo one również się odwróciły, jednak nie wszyscy byli tacy źli. Moja najlepsza przyjaciółka, no niestety już była... Tylko ona jedyna zostawała w tych momentach przy mnie i wspierała. Jednak ta druga chciała zająć moje miejsce, chciała żebym już nie miała nikogo i znalazła na to odpowiedni moment. Poznałam nową "przyjaciółkę" z którą już się nie przyjaźnie? Przynajmniej nie mam kontaktu. Więc zaczęłam trochę olewać Oliwię i to był odpowiedni moment by uderzyć. Wszystko się skończyło obróciła ją przeciwko mnie jak i każdego innego. Byłam i jestem poniżana i wyśmiewana przez kiedyś najbliższe mi osoby. Na początku nie chodziłam do szkoły, a jak już musiałam po płakałam po powrocie do domu. Teraz jest trochę lepiej, pogodziłam się z większością osób i najważniejszą dla mnie Oliwią. Mimo wszystko wiem, że już nigdy nie będziemy się przyjaźnić. Skrzywdziłam ją, mijają już 3 miesiące, a ja dalej nie rozumiem co zrobiłam tej drugiej ( nie chcę pisać tego imienia przepraszam). Czym zasłużyłam na to wszystko? Od 7 lat poniża mnie, ale pomińmy to. Ludzie mnie nienawidzą. Chciałam, by znano moje nazwisko, ale nie w takim sensie. Myślałam, że będę tą fajną, miłą i lubianą. Jaka jest prawda? Gdy ludzie słyszą o mnie zaczynają się wyzwiska i śmiech. Bałam się odrzucenia, więc udawałam kogoś innego? Proszę bardzo to właśnie dostałam, chciałam być popularna to jestem. Nie wiem dlaczego mi tak na tym wtedy zależało, w tej chwili chcę tylko spokój, chcę iść spokojnie po szkole i żeby nikt na mnie nie spojrzał. Trudno teraz mi naprawić opinię, ale próbuję i wiem, że kiedyś mi się uda. Pamiętajcie:

                               NIE BÓJCIE SIĘ BYĆ SOBĄ

sobota, 30 lipca 2016

Poznaj mnie

Witam was w pierwszym poście, jestem Weronika! Możecie mnie znać już z innych blogów, a oto kilka faktów o mnie: 

Mam 16 lat
Maniaczka seriali i horrorów
Lubię wyznaczać sobie cele do zrealizowania
Mam duży dystans do siebie
Gram w siatkówkę na pozycji libero
Przez 6 lat trenowałam karate (posiadam czarny pas)
Marzę o nauczeniu się gry na pianinie i tańcu
Słucham prawie każdego rodzaju muzyki
Kocham podróżować
Nie mam chłopaka
Uczę się podstaw hiszpańskiego i koreańskiego
Jestem kpoperka
Fangirl na wysokim poziomie
Jestem uzależniona od twittera i słuchania muzyki







To już wszystko z podstawowych informacji o mnie, do następnego posta  :)